Archiwum kategorii: Portrety Rodziewiczów

Piotr Rodziewicz

Piotr Rodziewicz s. Michała Henryka (gałąź Turmont) ur.1957r. Żonaty, dzieci: Krzysztof, Agata i Aleksandra. Od 7 roku gra na gitarze. Początkowo nauczycielem była mama, a potem uczęszczał do szkoły I stopnia w klasie gitary. Już jako 11 latek zakładał zespoły muzyczne, grając muzykę popularnych wówczas Czerwonych Gitar, No To Co, Trubadurów, czy Breakout. Jako 18 latek założył amatorski zespół FRAZA działający przy nieistniejącym już dzisiaj domu kultury Jelczańskich Zakładów Samochodowych w Jelczu. Z zespołem odwiedził wiele miejsc m.in. był na Krymie i w dawnym NRD. Kolejną formacją był zespół o nazwie SKŁAD WĘGLOWY wykonujący muzykę z gatunku pop-rock, nie stroniąc od romantycznych ballad. Tworząc własną muzykę, wdał płytę pn. „Zapach bzu” (link jednej z kompozycji HYPERLINK „https://www.youtube.com/watch?v=L3E8DE-0dDw” https://www.youtube.com/watch?v=L3E8DE-0dDw). W sumie skomponował ponad 30 piosenek, do wielu pisząc również tekst. Muzyka choć dla niego zapewne najważniejsza nie była jednak głównym zajęciem. Od wielu lat pracuje w zakładach produkujących samochody marki JELCZ, ostatnio na stanowisku pełnomocnika spółki ds. zarządzania jakością. Więcej informacji o zespole na stronie

 „http://www.skladw.republika.pl” www.skladw.republika.pl.   piotr_01

Romuald Rodziewicz

Katarzyna Barbara Rodziewicz, córka Janusza i Marii z domu Bychowska urodziła się 2.06.1964 r. w Bydgoszczy. Dziennikarka niezależna. Zam. Sielec koło Żnina. Autorka ok. 450 audycji o charakterze satyrycznym pt „POP” i ok.100 reportaży emitowanych w Polskim Radiu Pomorza i Kujaw w Bydgoszczy.
Laureatka konkursów radiowych dla reportażystów: wyróżnienie w „Polska i Świat” 1995r. za reportaż „Opowieść dla dziewczyny” i w 1988 w tym samym konkursie za „Spadła na mnie misja” – brązowy medal Starosty Bydgoskiego. W 2000 roku w konkursie „Bałtyk 2000” za reportaż „Raport z pokładu m/s Mariola”.
Współpracowała w latach 1994 – 1998 z Bydgoskim Informatorem Kulturalnym. Autorka tomu poezji pt.”Historia bytu codzienna”, tekstów do 7 pastorałek? Współpracuje z kompozytorem Piotrem Salaberem. Ukończyła WSP w Bydgoszczy, pedagog. Zamiłowana historią, maluje, pisze (aktualnie książkę o swoim dworze XIX wiecznym – gnieździe rodu Unrugów, z którego wywodził się admirał Józef Unrug obrońca Helu a na kanwie historii dworu współczesne życie dworskie, którego odtwórczynią jest ze swoją rodziną. Roboczy tytuł „Dwór marzeń czyli życie dworskie na przełomie XIX i XXI wieku”). Mąż, Andrzej z Wódeckich, syn Tytus – maturzysta i córka Oksana – gimnazjalistka.
Ojciec, wieloletni zawodnik i działacz sportu motorowego (cross), mistrz Polski, v-ce mistrz Europy.

romuald_01 romuald_02

Wydane zostały dwie książki, w których występuje Roman Rodziewicz:
1. Melchior Wańkowicz „Hubalczycy” (to Roman Rodziewicz opowiedział pisarzowi dzieje oddziału majora Hubala),
2. Aleksandra Ziółkowska-Boehm „Z miejsca na miejsce. W cieniu legendy Hubala”. Książkę tę autorka napisała w oparciu o wiele godzin rozmów z Romanem Rodziewiczem, jego siostrami i przeprowadzone badania. Książka miała trzy wydania w Polsce (1983, 1986, 1997), i niebawem ukaże się w języku angielskim w Stanach Zjednoczonych pod tytułem „A Polish Partisan’s Story”.

Tadeusz Rodziewicz

Tadeusz Rodziewicz s. Antoniego, ur.w 1968r.,gałąź Witebsk. Prowadzi własną firmę poligraficzną FABRYKA PROMOCJI. Interesuje się ornitologią i „Latam od… nie pamiętam kiedy po raz pierwszy sterowałem samolotem. Jako bardzo małego chłopca, mój ojciec, Antoni Rodziewicz, zabierał mnie na lotnisko wojskowe na warszawskim Bemowie. Często dawał mi trzymać stery, nawet gdy nie dosięgałem jeszcze do orczyka (steru kierunku umieszczonego na podłodze w kabinie, podobnie jak gaz i hamulec w samochodzie). Trzymałem drążek sterowy próbując utrzymać samolot w ryzach – sprawiało mi to wielką frajdę. Marzyłem wówczas o karierze pilota – ale zawsze podobały mi się wielkie samoloty pasażerskie. Naukę w szkole średniej rozpocząłem również z myślą o dużych maszynach – chodziłem do przyzakładowej szkoły PLL LOT, kształcąc się w klasie o specjalności mechanik lotniczy. Jednocześnie zdobywałem uprawnienia pilota szybowcowego w Aeroklubie Opolskim. Po spędzeniu stosownej ilości czasu za sterami szybowców zostałem zakwalifikowany do szkolenia samolotowego. Pobiegłem na stosowne badania… i w jednej chwili wszystko się skończyło.
Okazało się, że nie mogę kontynuować mojej ukochanej pasji. Poziom zdrowia, który wystarczał do prowadzenia szybowców i balonów, nie został uznany za wystarczający do latania jako pilot samolotowy. Na wszelki wypadek, cofnięto również resztę uprawnień. Gorycz porażki.
Mniej więcej w tym czasie (był rok 1986) przeczytałem w Aero Revue, szwajcarskim piśmie o lataniu, że grupa spadochroniarzy francuskich z okolic Grenoble zrobiła eksperyment ze swoimi spadochronami szybującymi. Polegał on na tym, że zauważono, że jeśli stok góry opada gwałtowniej niż szybuje spadochron, biegnąc z otwartą czaszą po takim stoku pilot powinien się oderwać od ziemi. Z tego eksperymentu powstał, w czasie niecałego dziesięciolecia, nowy sport, który uprawiają obecnie dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie. Dlaczego o tym piszę? Paralotniarstwo, jak dziś nazywa się  tę dyscyplinę, dało mi możliwość powrotu w powietrze. Nikt nie wymagał ode mnie żadnych badań, papierków, atestów i tysiąca innych utrudnień. Znowu byłem wolny!
Nie będę rozpisywał się o początkach, guzach, siniakach, marszach po dwadzieścia kilometrów z piekielnie niewygodnym, ciężkim plecakiem ale z poczuciem szczęścia po pierwszym przelocie wykonanym w Beskidzie Małym. Nie było przecież żadnych szkół paralotniowych – wszystko czego się uczyłem, uczyłem się na własnych błędach – później przekazywałem tę wiedzę takim jak ja – zapaleńcom. Wiele dawały takie rozmowy – wymienialiśmy się spostrzeżeniami gdzie i jak latać, a gdzie i kiedy latać nie należy.
Dziś ten piękny sport doczekał się nawet uregulowań prawnych. Pomimo prób założenia paralotniarzom kagańca – udało się w demokratyczny sposób wywalczyć taką formę przepisów, które pozwalają latać nawet niepełnosprawnym! Latać może w zasadzie każdy, kto chce doświadczyć przygody – zobaczyć ziemię z innej, ptasiej perspektywy.
Latanie na paralotniach to sposób spędzania wolnego czasu, ale również sporo nauki. Sport, hartujący ciało i ducha. Uczący podejmowania właściwych decyzji i szybkiego myślenia. Paralotnię trzymam w średniej objętości plecaku, w szafie. Silnik, którego obecnie używam pozwala mi startować również z płaskiego terenu – podobnie jak czynią to samoloty (choć nie wiem, czy to dobre porównanie). Cały zestaw można przewieźć nawet małym samochodem, rozłożyć na łące w piętnaście minut i dla relaksu, od stresowania a może udać się na wycieczkę, ponad korkami i codziennością, na spotkanie z przygodą”

tadeusz_01 tadeusz_02 tadeusz_03

Tadeusz Marceli Rodziewicz

Tadeusz Marceli
farmaceuta, działacz społeczny, ur. 21.01.1884 w Łucku jako jedno z dziewięciorga dzieci Franciszka i Marii z Drągowskich zmarł 11.03.1947r w Susłowie w Kraju Krasnojarskim. Żonaty z Jadwigą Kowalską miał jedną córkę Teresę(1931). Jako 14 letni chłopak pracował w sklepie aby zarobić na naukę, którą zakończył maturą w gimnazjum w Łucku. Po maturze rozpoczął przygotowania do zawodu farmaceuty, jako uczeń aptekarski, póĄniej pracując w aptekach w Odessie i Kijowie, ukończył kolejno kursy pomocnika aptekarskiego, prowizora by na wreszcie ukończyć studia farmaceutyczne na Uniwersytecie św. Włodzimierza w Kijowie (1918). W czasie 1 wojny światowej (przerywając studia) był oficerem wojskowej służby sanitarnej w armii rosyjskiej a następnie w dywizji polskiej pod dowództwem gen. Lucjana Żeligowskiego. W czasie wojny polsko-bolszewickiej walczył w WP w jednym z oddziałów Armii Ochotniczej w Warszawie. Od r.1921 prowadził własną aptekę w Lubomlu na Wołyniu do czego miał pełne uprawnienia po nostryfikacj dyplomu na Uniwersytecie Warszawskim jako magister farmacji. Tadeusz udzielał się również społecznie, był m. in. członkiem Wydziału Powiatowego i Rady Powiatowej w Lubomlu, członkiem Komunalnej Kasy Oszczędności, prezesem Zarządu Powiatowego Rezerwistów, prezesem Komitetu Pomocy Zimowej dla Bezrobotnych i członkiem zarządu Związku Strzeleckiego. W okresie II wojny światowej był starostą komisarycznym pow. Lubomelskiego z ramienia Delegatury Rządu na Kraj. Aresztowany w grudniu 1944r przez radzieckie organa bezpieczeństwa, Po rozprawie sądowej skazany na 7 lat obozu i 10 lat pozbawienia praw obywatelskich. W maju 1945 wywieziono go do obozu w Susłowie w Kraju Krasnojarskim gdzie zmarł 11.03.1947r.

Wieńczysław Edmund Rodziewicz

syn Kazimierza i Elżbiety urodził się 1 listopada 1905r. w Carskim Siole k.Petersburga. W 1917 wraz z rodzicami powrócił do rodzinnej miejscowości Milejszun k.Kichaliszek (w rejonie jeziora Narocz). Po ukończeniu miejscowego gimnazjum rozpoczął studia na Wydziale Humanistycznym – Filologia Polska USB w Wilnie, które ukończył w 1935r. W tymże roku rozpoczął pracę w Gimnazjum i.Jana Śniadeckiego w Oszmianie (1935-39) a od września 1938r. do 1941r. w Państwowym Gimnazjum w Wołkowysku. Na przełomie lat 1944-45 aresztowany przez NKWD NKWD osadzony w więzieniu w Starej Wklejce, gdzie przebywał ok. roku. Następnie praca w Komisji Repatryjacyjnej, w końcu wyjazd z rodziną w maju 1946r. do PRL. Najpierw Lidzbark Warmiński, a następnie Cieplice k.Jeleniej Góry, gdzie rozpoczął pracę jako nauczyciel języka polskiego i łaciny w Liceum Pedagogicznym w Jeleniej Górze. W 1948 r. był dyrektorem Liceum Pedagogicznego w Międzygórzu k.Kłodzka. W latach 1948-49 ponownie aresztowany, tym razem na krótko za korespondencję z bratem przebywającym w Anglii. Po wyjsciu z więzienia, które wladze polskie uznały za pomyłke, powrócił do szkolnictwa z którym związany był do emerytury (Liceum Ogólnokształcące w Cieplicach, instruktor języka polskiego, kierownik Ośrodka Metodycznego przy wydziale Oświaty w Jeleniej Górze). Był nauczycielem znanym, lubianym i cenionym przez wychowanków za odważne stwierdzenia nie zawsze pasujące do rzeczywistości, w której żył i pracował oraz za wspaniały dar przekazywania swoich wiadomości. Słynne w Cieplicach prelekcje o polskiej literaturze literaturze wieszczach narodowych wywołujących zachwyt, wzruszenie i liczne podziękowania. W roku 1937 będąc w Oszmianie otrzymał Srebrny Wawrzyn Polskiej Akademii Literatury a w roku 1980 będąc już od kilku lat na emeryturze Krzyż Kawalerski Odrodzenia Polski.
Zmarł w Cieplicach w sierpniu 1983r. w Cieplicach, gdzie został pochowany.

Ks. Wiesław Rodziewicz

Ks. Wiesław Rodzewicz urodził się 16 października 1948r. W Wężówce koło Węgorzewa W wielodzietnej rodzinie rolniczej.W latach 1966 – 1972 studiował w Warmińskim Seminarium Duchownym „Hosianum” w Olsztynie a w latach 1976 – 1979 odbył studia licencjackie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.W roku 1988 otrzymał doktorat z teologii: katechetyka i pedagogika. Swięcenia kapłańskie otrzymał 4 czerwca 1972r. W Olsztynie.Był wikariuszem w Barczewie, Olsztynie i Reszlu a proboszczem parafii w Rodowie (1981 – 1990),od 1990 w parafii św. Józefa w Pasłęku. Dziekan dekanatu Pasłęk. Sędzia Sądu Biskupiego w Elblągu i wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym w Elblągu, dyrektor Katolickiego Radia Quo Vadis.
Opublikował: „Pasłęk.Wędrówki po przeszłości”(wspólnie z dr.J.Włodarskim),”Stojąc przed tajemnicą „,”W cieniu ludzkiej Golgoty „,”W muzyce paschalnych dzwonów”,”Pielgrzymka po planecie”, „Niebo to piękne miejsce” , „Pasłęk 700-lecie.Ludzie.Religia.Historia”,”Pieśni o zachodzie” i „Gdsy spadają liście” Ulubione zajęcia: piłka nożna i lekkoatletyka, muzyka (szczególnie rock symfoniczny muzyka elektroniczna i poezja śpiewana), astronomia, geografia i kosmonautyka. Ulubione lektury: Irving Stone, poetyckie, romantyzm, historyczne, Cronin,
Słowacki, sagi skandynawskie, historia Indian obu Ameryk. Jego dewiza życiowa „Człowiek swoim istnieniem powinien ozdabiać tę planetę”.

Włodzimierz Rodziewicz

Włodzimierz

Włodzimierz
chemik, profesor Politechniki Gdańskiej, ur.20.08.1909r. w Różyszczach w pow.Łuckim jako syn Feliksa, administratora rolnego i Klotyldy Zuzanny Eugenii z Weszczyńskich, żonaty z Zofią z Kudelskich zmarł bezpotomnie 8.03.1976r. w Gdańsku. Jego rodzeństwo:Aleksander ur. w 1903r zm.1987 i Jerzy ur.1907r zm.w 1946r. Po ukończeniu gimnazjum w Łucku studiował w latach 1927-28 chemię na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu Warszawskiego a w latach 1928-34 chemię na Politechnice Warszawskiej , gdzie uzyskał dyplom inżyniera.
W latach 1934-38 był starszym asystentem chemii nieorganicznej na politechnice u Tadeusza Miłobędzkiego, analizując wtedy zastosowanie promieni Roentgena do badań strukturalnych. W latach 1938-39 pracował w zorganizowanym przez siebie Laboratorium Chemicznym w nowo uruchomianej fabryce amunicji w Kraśniku. W czasie drugiej wojny światowej przebywał w Łucku, pracując jako asystent działu chemicznego Instytutu Higieny. W lipcu 1945 r. przybył do Gdańska obejmując zaraz kierownictwo Katedry Chemii Nieorganicznej na Politechnice Gdańskiej, początkowo był adiunktem, od 1946r. zastępcą profesora, od 1950 został profesorem nadzwyczajnym a od 1963 profesorem zwyczajnym Katedrę tę zorganizował od podstaw, współorganizował Wydział Chemiczny którego był początkowo prodziekanem a w latach 1958-64 dziekanem. Katedrą, Zakładem Chemii Nieorganicznej kierował do śmierci, Instytutem Chemii i Technologii Nieorganicznej w l.1970-73, poza tym zorganizował i redagował wydawnictwo skryptów naukowych uczelni. Włodzimierz był prekursorem badań związków krzemo-organicznych i twórcą polskiej szkoły w tej dziedzinie, szczególnie po odkryciu dwóch nowych klas tych związków. Opublikował szereg prac naukowych z dziedziny chemii nieorganicznej oraz był promotorem 20 doktorantów z których 7 uzyskało tytuł profesora zwyczajnego. Znany był z poczucia humoru. Czasami opowiadał dowcipy, które do dziś pamiętają jego wychowankowie. Na przykład podczas wykładu o właściwościach kwasów i zasad, chcąc ułatwić studentom zapamiętanie, jak barwi się roztwór z dodatkiem wskaĄnika – fenoloftaleiny, mówił „fenolpftaleina jak dziewczyna z zasady się rumieni” (miało być o zasadzie).Był kibicem klubu piłkarskiego Lechii, grał w brydża oraz zajmował się fotografią, szczególnie bliskiej rodziny. Niewątpliwie dydaktyka akademicka była jego największą pasją. Do dzisiaj zwłaszcza starsi pracownicy Wydziału Chemii Politechniki Gdańskiej, w większości jego studenci, uznają Profesora za wzór Nauczyciela nadzwyczaj kompetentnego, prawego i skromnego.
W roku 2002 na wniosek prof.Wiesława Wojnowskiego (ucznia Włodzimierza) Rada Wydziału Chemicznego ustanowiła nagrodę w postaci medalu i powołała Kapitułę tej nagrody, jako uhonorowanie Profesora Włodzimierza Rodziewicza oraz utrzymanie żywej pamięci o Nim. Medal będzie przyznawany co 2 lata, za wieloletnią wybitną działalność dydaktyczną. Profesor był członkiem Rady Głównej przy Ministrze oświaty, członkiem Towarzystwa Naukowego Gdańskiego, Polskiego Towarzystwa Chemicznego i innych. Był odznaczony m.in. Krzyżami Oficerskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, honorową odznaką (Zasłużony dla Ziemi Gdańskiej) i innymi.

Spoczywa na cmentarzu w Gdańsku-Srebrzysku – rejon 9 kw. Prof. rząd 5 grób 8.